4. Zimno, ciepło, gorąco...

Murator, 2 (250) 2005, Murat Radosław, "Zimno, ciepło, gorąco..."

Zlecamy montaż systemu ocieplenia

Wykonanie ocieplenia domu pociąga za sobą niemałe koszty. Aby więc nasze pieniądze nie poszły w błoto, trzeba zatrudnić dobrą ekipę. Ale zatrudnić to nie wszystko. Warto też patrzeć pracownikom na ręce, egzekwować najwłaściwsze rozwiązania i w razie, czego powiedzieć stop, zanim dojdzie do fuszerki.

Ocieplanie nowych lub docieplanie starych domów zleca bardzo wiele osób. Na rynku działa dużo firm wykonawczych starających się zaspokoić zapotrzebowanie na tę usługę. Są wśród nich drogie ekipy, ale także mniej lub bardziej sformalizowane grupy tanich robotników gotowe podjąć się każdego zajęcia, byle trochę zarobić. Niestety, ci drodzy nie zawsze są rzetelni, ci tańsi zaś niekoniecznie muszą sfuszerować robotę. Wybór nie jest więc łatwy. Nie ulega wątpliwości, że najmniejsze ryzyko niesie zatrudnienie ekipy polecanej przez producenta systemu ocieplenia. Wiadomo bowiem, że są to fachowcy obeznani z produktem i gruntownie przeszkoleni w zakresie jego stosowania.

Zatrudniamy

Test telefoniczny. Przy wyborze ekipy z ogłoszenia rozmowa telefoniczna jest pierwszą okazją do sprawdzenia jej fachowości. O co pytać? Przede wszystkim o to, od jak dawna działają, w czym się specjalizują, czy mają certyfikaty ukończenia szkoleń produktowych i jakie obiekty referencyjne mogą zaproponować do obejrzenia. Można też zapytać, jaki system ocieplenia polecają i czym uzasadniają swój wybór. Im uzasadnienie jest konkretniejsze i bardziej rozbudowane, tym większe zaufanie można mieć do wykonawcy. Jeśli fachowiec będzie w stanie doradzić, jakie konkretnie kołki są potrzebne, poda gramaturę siatki zbrojącej czy odmianę styropianu, to będzie znak, że można się z nim spotkać i uzgodnić warunki umowy.

Uwaga!

Zalecamy ostrożność przy zatrudnianiu firm pracujących za półdarmo. Praca fachowca kosztuje i nie ma na to rady. Przyjmuje się, że koszt wykonawstwa jest mniej więcej taki sam jak cena kompletnego systemu ociepleniowego (łącznie z materiałem termoizolacyjnym, siatką i łącznikami).

NA, CO ZWRACAĆ UWAGĘ W TRAKCIE OCIEPLANIA
Po zapoznaniu się z zaleceniami producenta systemu będziemy w stanie sprawdzić

czy przed tynkowaniem zmierzono, oczyszczono i odpowiednio zagruntowano ścianę;

czy zamocowano listwę startową i ją wypoziomowano;

czy do ocieplania nie jest stosowany pożółkły styropian - jego powierzchnia może być niewystarczająco mocna;

czy materiał termoizolacyjny jest poprawnie przyklejany. Klej nakłada się plackami na spód płyt styropianowych; ich krawędzie muszą być pokryte klejem równomiernie. Spód wełny pokrywa się klejem na całej powierzchni;

czy płyty termoizolacyjne nie łączą się w narożnikach okien i drzwi. Powinny być tak docięte, by ich styk wypadał przynajmniej kilkanaście centymetrów od narożników;

czy zaprawy są rozrabiane z wodą w proporcjach zgodnych z zaleceniem podanym na opakowaniu;

czy nierówności ścian nie są niwelowane przez nakładanie grubszej warstwy kleju, niż zaleca producent;

czy kołkowanie ocieplenia nie następuje od razu po jego przyklejeniu i czy inne mokre prace są prowadzone z zachowaniem wymaganych przerw technologicznych. Powinny być także po każdym gruntowaniu i między robieniem warstwy zbrojącej a tynkowaniem;

czy otwory na kołki w ścianie z pustaków lub betonu komórkowego nie są wiercone udarowo. Jest to niedopuszczalne;

czy kołki są wkręcane na odpowiednią głębokość, czy są osadzone prawidłowo i w odpowiednich odstępach. Zdarza się, że są rozmieszczane rzadziej, niż jest to wymagane;

czy narożniki okien i drzwi zabezpiecza się siatką, by później nie pojawiały się tam pęknięcia. Taka dodatkowa siatka musi być umieszczona pod kątem 45° w stosunku do górnej krawędzi otworu okiennego lub drzwiowego;

czy siatka zbrojąca nie styka się ze styropianem, tylko pozostaje w środku warstwy pod kładowej pod tynk. Na ocieplenie najpierw trzeba nanieść jedną warstwę zaprawy pod kładowej, potem wtopić w nią siatkę i nałożyć drugą warstwę;

czy zamiast drugiej warstwy zaprawy podkładowej robotnik nie nanosi od razu tynku dekoracyjnego. Taka naganna praktyka ma na celu zaoszczędzenie zaprawy i podgonienie z terminem;

czy do tynkowania jednej płaszczyzny elewacji używa się zaprawy z jednej partii i czy praca przebiega w jednym cyklu. Nie można przerywać tynkowania i powracać do niego po jakimś czasie. Elewacja może mieć później niejednolity wygląd.

Wizja lokalna. Przyjęło się, że najlepiej jest zatrudniać wykonawców z czyjegoś polecenia. Jest w tym sporo racji, ale lepiej nie wierzyć na słowo nawet najbliższym znajomym. Nic nie zastąpi oględzin jednego lub dwóch ocieplonych przez ekipę domów. Ich właścicieli trzeba zagadnąć o to, czy ekipa pracowała terminowo, miała wszystkie potrzebne narzędzia, zachowywała abstynencję i dbała o czystość na posesji.

Jeśli widać, że elewacja jest w dobrym stanie, a właściciele domu są z niej zadowoleni, śmiało można spisać umowę z wykonawcami.

Przed podpisaniem umowy.Dobra umowa to podstawa. Powinny być w niej zawarte między innymi takie informacje, jak: dokładny zakres robót, czas ich zakończenia, sposób rozliczania pracy i kosztów materiału, zakres odpowiedzialności za ewentualne zniszczenia. Warto poprosić szefa ekipy o to, by dołączył do umowy pisemną ocenę podłoża, na którym będzie robione ocieplenie, z wyszczególnieniem sposobu jego przygotowania. Dobrze jest też dowiedzieć się i dostać potwierdzenie na piśmie, jakie odchyłki tynkowanej powierzchni od pionu i poziomu dopuszcza wykonawca.

Kontrolujemy

Rzut oka na produkty. Zanim robotnicy rozpoczną pracę, warto sprawdzić, jakie wybrali materiały (kontrola faktur). Jeśli niektóre z nich pochodzą z różnych systemów albo, co gorsza, od różnych producentów, trzeba zaprotestować. Jest to niedopuszczalny błąd. Wykonawcy mogą, bowiem zestawić "system kombinowany", dobierając produkty z kilku systemów lub wprowadzając sobie tylko znane zamienniki. Powstaje wówczas system-hybryda, być może tańszy niż inne, ale o właściwościach trudnych do przewidzenia. Poszczególne produkty mogą wtedy nie pasować do siebie i trwałość systemu stanie pod dużym znakiem zapytania.

Koniecznie też trzeba się dowiedzieć, czy przygotowany do ocieplania styropian jest wysezonowany. Można to poznać po jego zapachu. Styropian niewysezonowany pachnie rozpuszczalnikiem. Jest miękki i zbyt podatny na odkształcenia. Po jego użyciu na ścianach mogą się pojawić rysy i pęknięcia. Nie wolno też używać siatek polipropylenowych, tylko te z włókna szklanego. Kołki powinny być dobrane do rodzaju materiału termoizolacyjnego oraz rodzaju ściany. Inne są, bowiem kolki do murów ceglanych lub silikatowych, a inne do ścian z bloczków betonu komórkowego lub jakichkolwiek pustaków.

Rzut oka na sprzęt. Przy ocieplaniu zazwyczaj niezbędne są rusztowania. Ekipa powinna je mieć - nieważne, czy własne, czy wypożyczone. Jeśli rusztowania musi wypożyczać inwestor, koszt ten powinien zostać odliczony od wynagrodzenia ekipy. Niedopuszczalne jest ocieplanie dużych ścian, a konkretnie ich tynkowanie, z tak zwanego rusztowania warszawskiego, które trzeba w trakcie pracy rozmontowywać i montować ponownie kilka metrów dalej.

Dyskretna obserwacja. Dobrego fachowca można rozpoznać już po tym, jak zabiera się do pracy. Ekipa, która zabezpieczy teren przed zabrudzeniem i zanim rozpocznie ocieplanie sprawdzi stan podłoża oraz dokona jego niezbędnych napraw, z pewnością zasługuje na zaufanie. Należy zaprotestować, jeśli rozpoczyna prace w deszczową pogodę lub gdy ściana jest silnie nasłoneczniona.

Choć nie zawsze jest na to czas, lepiej kontrolować prace na bieżąco, bo "przecież pańskie oko konia tuczy". Warto się do tego przygotować, sprawdzając w Internecie lub biorąc ze sklepu instrukcję bądź zalecenia producenta danego systemu. Łatwo można wówczas skontrolować poprawność poszczególnych etapów ocieplania.

Diabeł tkwi w szczegółach. Gdy tylko pojawią się jakiekolwiek wątpliwości co do prawidłowego rozwiązania któregoś z detali, lepiej nie czekać, aż z pomocą przyjdzie człowiek z rusztowania. Jak najszybciej trzeba się skontaktować z doradcą technicznym producenta systemu lub kimś innym, kto będzie potrafił pomóc. Detale są, bowiem polem do najdziwaczniejszych, lecz niekoniecznie skutecznych eksperymentów.

Pomoc nadchodzi Już niebawem zakończy się opracowywanie szczegółowych wytycznych dotyczących tego, jak wykonywać i przeprowadzać odbiór robót dociepleniowych. Zajmuje się tym Stowarzyszenie na rzecz Systemów Ociepleń równolegle z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Firm Budowlano-Wykończeniowych.

Odbieramy Odbioru robót, o ile to możliwe, najlepiej jest dokonać dopiero dzień lub dwa po skończeniu prac. Ocenę wykonania powinno się przeprowadzać w silnym słońcu, Przed jego promieniami nie ukryje się żadna niedoróbka. Koniecznie trzeba dość silnie docisnąć ścianę w kilku miejscach. Jeśli ocieplenie nie będzie się solidnie trzymać, nie ma podstaw do odbioru, a robotnicy powinni na własny koszt naprawić usterkę. Nowa elewacja nie może też mieć dużych odchyłek wymiarowych (powyżej 3 cm na 10 m ściany).

Gwarancja na system to fikcja?Systemy ociepleniowe są objęte gwarancją, oczywiście pod warunkiem, że są kompletne. Wszystko dobrze, dopóki wadę któregoś ze składników systemu zauważy się przed rozpoczęciem prac. Wówczas można zażądać od sprzedawcy wymiany go na nowy, pozbawiony wad, lub uzyskać zwrot pieniędzy. Gdy podejrzenie wadliwości nastąpi po skończeniu robót, wyegzekwować gwarancję jest już trudniej. Owszem, inwestora odwiedza wówczas przedstawiciel firmy, ale w 99% przypadków orzeka, że winę za wadliwe ocieplenie ponosi wykonawca. Rozstrzyganie tej kwestii jest trudne i czasochłonne.

Na co stać fachowców

Mieszania skutki

Pewna firma ocieplała zimą budynek, używając kleju, gruntu i tynku różnych producentów. Po dwóch latach tynk zaczął odpadać. Firma zaryzykowała i zareklamowała produkty u wszystkich trzech producentów. Nie uznali oni roszczeń, bo system był "mieszany". Wykonawca zlecił też jednej z uczelni ekspertyzę mającą określić sposób naprawy elewacji. Wykazała ona, że zły dobór materiałów spowodował po-wstanie na warstwie zbrojącej powłoki uniemożliwiającej stosowanie jakiegokolwiek tynku. Wykonawca musiał usunąć cały materiał ze ścian i ponownie je ocieplić. Sławomir Kocur, zastępca kierownika Działu Technicznej Obsługi Klienta firmy BOLIX

Dobrze ocieplone, ale...

Robotnicy ustawili rusztowania, nie pozaklejali okien folią i w ogóle niczego nie zabezpieczyli. Zaniepokojonego inwestora zapewnili, że na pewno niczego nie zabrudzą. Niestety, po zakończeniu prac okazało się, że na drogiej kostce brukowej są plamy z kolorowego tynku. "Upsss! Jak to się mogło stać? Naprawdę bardzo przepraszamy". A wystarczyło trochę folii budowlanej. To jednak nie koniec. Zaraz po zakończeniu ocieplania ekipa zdemontowała rusztowania, gdyż spieszyła się do innego klienta. Pech chciał, że spadł ulewny deszcz i miejscami spłukał świeży tynk. Gdyby rusztowanie postało tyle, ile powinno (około 48 godzin po zakończeniu prac), elewacja byłaby uratowana. Jak widać, mimo że samo ocieplenie wykonano prawidłowo, doszło do nieprzyjemnych sytuacji, których łatwo można byto uniknąć. Takiej ekipy inwestor na pewno nikomu więcej nie poleci. Piotr Idzikowski, specjalista do spraw technicznych Grupy ATLAS

Ocieplenie na jeden sezon

Wszyscy dobrzy fachowcy wiedzą, że od warstwy zbrojącej zależy trwałość ocieplenia. Jednak niektórym wykonawcom prawda ta jest obca. Na jednej z odwiedzonych przeze mnie budów ekipa przykładała siatkę do styropianu, po czym nakładała na nią zaprawę zbrojącą. O pierwszej warstwie zaprawy, w którą wtapia się siatkę, zapomnieli lub nie chcieli pamiętać. Jakby tego byto mało, siatkę układali bez wymaganego 10-centymetrowego zakładu. Zrobione przez nich ocieplenie okazało się wyjątkowo trwałe. Jakimś cudem przetrwało rok.Tomasz Hertman, szef Działu Zastosowań w firmie HENKEL POLSKA SA

Czytaj więcej...